lipca 26, 2017

Korzyści uważnego życia




Wyobraźcie sobie, że macie więcej czasu. Na przyjemności, czytanie, rozkoszowanie się śniadaniem. Rzeczy nie wypadają Wam z rąk podczas gorączkowego marszu do samochodu, wakacje są realnymi planami, a nie tylko wyśnionym marzeniem.

Wszyscy żyjemy w czasach w których nieustannie oddajemy hołd pędowi. Multitasking, aplikacje pozwalające wykonywać czynności szybciej i skuteczniej, masa poradników, które mają za zadanie wydłużyć nasz dzień o co najmniej kilka godzin- to wszystko sprawia, że przyspieszamy własne życie. A przecież chcemy, aby trwało jak najdłużej!


Odkąd staram się żyć w zgodzie ze sobą, moje życie uległo ogromnej zmianie. Wciąż nie jest idealnie, ale pokuszę się o stwierdzenie, że jest o niebo lepiej. Postanowiłam opowiedzieć Wam o korzyściach w krótkich punktach. Możliwe, że wymienione zalety zachęcą również Was, ale o to właśnie mi chodzi i taki też jest mój przebiegły plan.

  1. Spokój w głowie, spokój w rękach

Nie ukrywajmy, stres ma ogromny wpływ na jakość naszego życia. Nie dogaduję się ze stresem ani trochę. Blokuje moje myślenie, działanie, wszystko. Nerwowy poranek potrafi tak fatalnie rzutować na resztę mojego dnia, że powoduje totalny chaos. Często zdarza mi się wtedy odpuścić i pozwolić, żeby taki dzień uciekł w niepamięć. Punkty z listy TO DO przenoszę na kolejny dzień w kalendarzu i staram się oczyścić własną głowę i zmotywować na tyle, aby kolejny dzień okazał się bardziej produktywny. Oczywiście, złoszczę się wtedy na stracone godziny, niczego jednak nie cenię sobie bardziej niż własnego zdrowia i psychiki, ponieważ przekonałam się już, że bez zdrowej głowy nie zrobię nic pożytecznego. Życie w zgodzie ze samym sobą to również trudna sztuka odpuszczania. Sobie i innym. Wszyscy jesteśmy przecież ludźmi.



  1. Uporządkowanie wiecznego chaosu

Chaos i bałagan towarzyszył mi przez większość mojego 23- letniego życia. Dosłownie i w przenośni, w otoczeniu oraz w głowie. Dopiero uważne życie pozwoliło mi trochę od niego uciec. Poprzez minimalizm i zmniejszenie ilości posiadanych przeze mnie rzeczy wprowadziłam do swojego życia porządek i spokój. To prawda, że czyste, puste biurko to czysta głowa. I tak też jest z całą resztą.

  1. Sprecyzowanie własnych potrzeb

Po tym, kiedy pozbyłam się znaczącej ilości posiadanych przedmiotów, doskonale wiedziałam czego mi brakuje, a czego nie potrzebuję wcale. Łatwiejsze stały się zakupy, życie okazało się bardziej oszczędne i zwyczajnie prostsze. Nie kuszą mnie już szalone wyprzedaże, bo wiem, że jeśli przesadzę, znowu będzie czekało mnie krwiożercze opróżnianie szafy,a to zwykła strata pieniędzy. To ubrania były jedną z moich największych słabości i nadal z nią walczę. Wydaje mi się jednak, że jestem już na dobrej, coraz mniej krętej drodze. O moim podejściu do rozsądnej szafy z pewnością niebawem pojawi się artykuł na blogu.


  1. Wyklarowanie własnej przyszłości

Po kilku latach doświadczeń dokładnie wiem, że to co cenią sobie najbardziej to możliwość życia we własnym tempie. Wiem również, że praca na zwyczajnym etacie nie do końca mnie zadowala, a powoduje wręcz nagromadzenie się stresu. Obecnie staram się całkowicie przejść na freelance, nie wliczając trzymiesięcznego stażu z grafiki, który zamierzam zaliczyć.



  1. Opuszczenie własnej strefy komfortu

Wiem, że wszyscy i wszędzie piszą jakieś brednie o wychodzeniu poza własną strefę komfortu. Kołcz Majk i pięciu innych certyfikowanych kołczów zaleca to w ilości większej niż początkujący lekarz witaminę C. Niestety, to naprawdę działa. I mówi to skrajna introwertyczka ze skłonnością do paranoi. Zaczęłam bardzo powoli, w chwili obecnej mam ochotę przyznać sobie medal za coraz częstsze opuszczanie bezpiecznej strefy. Kurs grafiki komputer, gdzie nikogo nie znam? Nie ma problemu. Zajęcia z Pole dance, gdzie moja koordynacja ruchowa bliska jest zeru? Dwa razy w tygodniu docieram w to straszne miejsce zwane salą ćwiczeń, przebieram się w strój i idę naprodukować sobie nowych siniaków. Po pewnym czasie, opuszczanie strefy komfortu staje się nawet fascynujące i uzależniające.



Każdy z pięciu punktów składa się po prostu na lepsze życie i spokojniejszy odbiór rzeczywistości. Podejrzewam, że rozwinięcia powyższych punktów przewiną się jeszcze na blogu, tymczasem zostawię Was z pytaniem: który z podpunktów chętnie przygarnąłbyś do swojego życia? A może również jesteś zwolennikiem czy zwolenniczką uważnego życia i pojawiły się u Ciebie korzyści o których nie wspomniałam?

Podziel się z nami w komentarzu! 



1 komentarz:

Copyright © 2016 Knotka o minimalizmie i dobrym życiu. , Blogger